Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gościnne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gościnne. Pokaż wszystkie posty

15 mar 2015

Party hard!


Diana przysłała maila o lakonicznej treści "Fota ze Szczecina". Spojrzałam na miniaturę załącznika i byłam lekko zawiedziona, bo szablony są fajne, ale nie do końca tego chcę, ruchając miasta. Na szczęście - nie byłam głupia i niewdzięczna - sprawdziłam powiększenie.

Było warto. Dzięki, Diana!


Szczecin // foto: Diana D.

P.S.:  Jeśli interesuje was polska szkoła sztuki fallicznej, koniecznie sprawdźcie hujowego bloga - dużo strumieni świadomości, dużo symbolicznych penisów w różnych miejscach.

20 sty 2015

Rzeczy najważniejsze


Chciałam na potrzeby tego wpisu wrzucić jakiś cwany cytat o tęsknocie, ale lawina wypisów ze "Zmierzchu" w wynikach wyszukiwania sprawiła, że umarłam trochę w środku i zaniechałam pomysłu. Nie chcę rozsiewać wirusa. Będzie więc obrazek - o priorytetach i o tym, za czym się tęskni. Tu się nie ma co wstydzić, to są normalne, ludzkie sprawy.
Zdjęcie dostałam od Agaty, którą znam głównie z tego, że smaruje i umie pisać o żelach pod prysznic jak o najciekawszej sprawie na świecie.

Warszawa, ul. Warchałowskiego // foto: Agata
A ty, za jakim organem byłego współzwiązkowca płci obojętnej tęsknisz?

P.S,: Istnieje teza, że dwie dolne linijki są złośliwym dopiskiem jakiegoś cynika, a autor oryginału miał szczere intencje.

26 paź 2014

Pszepani, a on powiedział brzydkie słowo!


Kult falliczny w Polsce ma się dobrze. Wizerunek męskiego członka w stanie wzwodu symbolizuje płodność i ogólnie pojętą potęgę twórczą. Czego jak czego, ale potęgi twórczej nam nie brakuje, prawda?

Jak, być może, domyśliliście się po wstępie, bohaterem dzisiejszego odcinka są tryskacze.

Szczecin, ul. Chmielewskiego (foto moje).


Jednym z najbardziej imponujących ściennych tryskaczy, jakie spotkałam na swej drodze w czasie, kiedy nie było mnie tu, jest ten:

Warszawa, losowy filar przy losowej knajpie (foto moje)



Jednakże temu również nic nie brakuje i patrząc na niego wierzę, iż bogowie płodności zadbają o nasz przyrost naturalny:


Szczecin, okolice Niemierzyńskiej (foto moje)


Na poniższym obrazku atrybuty twórczego potencjału przypisano - jakże słusznie - wizerunkowi tancerki.

Warszawa, losowy plakat w losowej knajpie (foto moje)



Czasem zdarza się też tak, że bogowie chodzą między nami po ziemi. Szczęśliwcy, którzy spotkają takiego boga płodności na swej drodze, pragnąc podzielić się swoją wiedzą, zostawiają zaszyfrowane wiadomości:


Szczecin, okolice os. Kaliny (foto moje)


Szczecin ? (foto moje)

Jak mówią naukowe analizy, niekiedy modlitwą o płodność tak ludzką, jak i rolniczą, otacza się całe wsie. Z takim właśnie zjawiskiem mamy do czynienia poniżej:

Karwin (City) (foto moje)


Czy werbalne symbole falliczne również służą kultowi bogów i modlitwie? Rozpatrzmy tę kwestię na poniższym przykładzie.

Szczecin, ul. Kaszubska (?) (foto moje)


Zastanówmy się przez chwilę, co przyświecało autorowi tego dzieła. Czy dopisując słowny symbol falliczny obok nazwy firmy, życzy tej firmie wielu lat świetności, płodności (ekonomicznej) i rozwoju twórczego potencjału (handlowego)? Niewykluczone! Jednakże nie wolno nam zapominać o przeciwnikach płodności, obmierzłych aborcjonistycznych bojówkach, pragnących swoją plugawą postawą pogrążyć naród. Więcej informacji o tym dlaczego takie dopiski mają negatywny wydźwięk tutaj (ach, łezka w oku, 2003 rok, złota era internetów).

Na zakończenie muszę zaznaczyć, że kult falliczny znany jest nie tylko, podkreślam, nie jedynie w polskiej kulturze. Ważnego tego faktu mogę Państwu dowieść prezentując fotografię wykonaną przez Czytelnika w odległych krainach za Odrą.


Ueckermünde (foto by Blakk)




A wy? Czy czcicie fallusa?

[Dzisiejszy post w całości dedykuję kolegom z chujowego bloga.]

20 cze 2013

Z serii "niech świat się dowie"


Są takie wydarzenia w życiu, które wywierają na nie ogromny wpływ. Są takie chwile, którymi chcemy podzielić się z całym światem. Dla jednych, tym momentem będzie zakończenie edukacji, ktoś inny postawi na sukces zawodowy, narodziny dziecka, złamaną nogę. Albo obejrzenie wiekopomnego dzieła.
Uczcijmy dziś trzecią rocznicę doniosłego momentu w życiu anonimowego/-j osobnika/-czki - wizytę w kinie na "Toy Story 3":

Szczecin, Las Arkoński (zauważył, sfotografował i podesłał: blakk)


5 cze 2013

O czym szumią rynny?


W świecie Dysku u Pratchetta gargulce są żywymi istotami o zdecydowanych poglądach. Okazuje się, że u nas - na okrąglutkiej Ziemi - rynny mają coś do powiedzenia.
Rynna szczecińska jest trochę Ronem Oczywistkiem. A może po prostu chciała się przedstawić...
 Szczecin, ul. Włodkowica / zdjęcie moje własne

Rynna gdańska pokazuje więcej charakteru. Najwyraźniej rynnom nie powodzi się w Polsce najlepiej, gdyż postulat jest dość rozpaczliwy:
 
Gdańsk, miejsce, które turyści uważają za starówkę* / zauważyła i podesłała Justyna

*kontrowersje wobec nazywania jakiejkolwiek części Gdańska "starówką" pojawiły się we wpisie o kościach Mykerinosa.

3 cze 2013

Przeklinianki


Zastanawiającym się nad słowotwórstwem z tytułu już  tłumaczę: "przeklinianki", to dziecinne przepychanki z udziałem wyrazów powszechnie uznawanych za obelżywe. Przekliniankę doskonale ilustruje poniższy obrazek, przedstawiające dwa ludki machające łapami, z których jeden używa brzydkiego wołacza:

 Warszawa, ul. Anielewicza/wypatrzył w tłumie, sfotografował i podzielił się: Dziadu z Lasu vel Człowiek - Panda

Otóż jest to bardzo brzydki zwyczaj. Młode damy i młodzi dżentelmeni powinni zawsze, wszędzie i  w każdej sytuacji stosować poniższą zasadę:

Kielce, ul. Zagnańska/ obserwacja i zdjęcie autorstwa rnlp

I szacunku się trzymajmy.

1 cze 2013

Wpis okolicznościowy: z okazji Dnia Dziecka


Och, jak nam się tu ostatnio świątecznie zrobiło. Co i rusz jakaś okazyjka wpada. Dziś blog o paskudnej, wulgarnej nazwie przygotował - mimo wszystko - coś dla najmłodszych z okazji ich święta!

Drodzy milusińscy, oto żmudne wycinanki z waszymi ulubionymi bohaterami (akurat... teraz to tylko monsterhaje i helołkity) przeniesione na szczecińskie ściany:
 Ciasteczkowy Potwór ("Ulica Sezamkowa", Jim Hanson)/ Szczecin, okolice Chopina (foto moje)

 Dexter ("Laboratorium Dextera", Genndy Tartakovsky)/  Szczecin, ??? (foto moje)

 Jur ("Wilq- Superbohater", Bartosz&Tomasz Minkiewicz) + Too-tiki ("Muminki", Tove Jansson)/ Szczecin, ??? (foto moje)

Puk/Picuś, Munio/Hyś, Kot Tip-Top/Tolek Cacek, Choo Choo, Beny Kuleczka/Benek, Model/Lalek ("Kot Tip-Top", później nazwany "Kocia ferajna",  Hanna-Barbera, po raz kolejny na blogu)/Szczecin, okolice Chopina (foto moje).

A dla nieco starszych dzieciaków  - krokodyl Gienia grający na akordeonie:
Krokodyl Gienia ("Kiwaczek" Eduard Uspienski, Roman Kaczanow) / Szczecin, Krakowska (foto podesłał blakk, lepsza jakość u źródła)

Wszystkiego najlepszego!

30 maj 2013

Wpis okolicznościowy: Boże Ciało


Kolejne już - w tym miesiącu - święto okazało się być doskonałą okazją do opublikowania dwóch wspaniałych zdjęć przesłanych przez Różę na blogowego maila.
W pierwszej kolejności pragnę przedstawić Wam heliofatalistów, którzy trudną sztukę tłumaczeń opanowali do perfekcji:
 Wrocław, ściana w Browarze Mieszczańskim (foto od Róży).
Drugie zdjęcie jest mocno refleksyjne, zarówno pod względem treści pisanych, jak i ukrytych w kompozycji (ten cień, ten wózek...):
Wrocław, okolice Browaru Mieszczańskiego (foto od Róży)

A teraz migiem na procesję i - jak mój kolega pasqd - wtapiajcie się w tłum udając zombie (Rob, nadal mam gdzieś w pamięci telefonu Twojego triumfalnego SMSa z pierwszego udanego udziału w procesji!).

31 mar 2013

Wpis okolicznościowy: Wielkanoc


Było to w lipcu 2011 roku. Ekipa bloga Huje na murach spożywała akurat napoje wyskokowe pod stołecznym Mostem Świętokrzyskim, gdy WTEM! objawienie. Ukazał im się kurak, wyjaśniający - jak mogłoby się zdawać - odwieczną kwestię pierwszeństwa. I wszystko pewnie skończyłoby się dobrze, gdyby nie łaska Ducha Świętego (lub wpływ alkoholu na młode mózgi), która objawiła Hujom drugą, równoważną prawdę. Tym samym Huje wraz z resztą wszechświata wpadły w pętlę filozoficzno - teologiczną, którą niniejszym Wam z okazji Wielkanocy prezentuję:

Warszawa, Most Świętokrzyski (zafilozofował, obfocił i podesłał Hujowy blog)
I jeszcze, gwoli wyjaśnienia, oddaję głos autorowi: "jak chodzi o kolejność, to chronologicznie powinno być tak, że najpierw był kurczak. Serio, dopiero z kurczaka się wykluł pomysł, że Pan Jezus powinien to jednak zripostować. Także tego... Tako rzecze historia... Natomiast, jak chodzi o rozmieszczenie na murze, to kurczak był niżej".
Od siebie dodam tylko, że w powyższym sporze muszę zgodzić się z Jezusem - kuraki zaistniały wcześniej, jakoby.

30 mar 2013

Tupu tup po śniegu


Nie wiem, jak w Waszych częściach kraju, ale w Szczecinie drugi rok z rzędu mamy białą Wielkanoc. Wyglądam teraz przez okno, śnieg prószy, gdyby był koniec listopada pewnie uśmiechałabym się pod nosem. Ale jest koniec marca i zaczynam się denerwować...
Zamiast jednak złorzeczyć, włączam sobie tytułową piosenkę, biorę głęboki oddech i staram się pamiętać o ważnej prawdzie, którą przesłał Vogel:
Białystok, dworzec PKP, luty 2013 (zauważył, sfotografował i podesłał Vogel)

A jutro będzie post prawdziwie Wielkanocny.

14 mar 2013

Dzień steka i loda



Równo miesiąc temu wyznawaliśmy sobie miłość i różowe buziaczki. Co - jak wiadomo - jest dla bab i mięczaków. Prawdziwi twardziele mają swoją alternatywę dla Walentynek, obchodzony 14 marca Dzień Steka i Loda. Jako, że rucham-cie-miasto-moje nie pozostaje obojętne na żadne święto, mam też coś na tę właśnie doniosłą okazję!
Tarnobrzeg (zdjęcie wykonała i przysłała umpaloompa)

A żeby nikogo nie dyskryminować (bo i czemużby?) -  zbliżony (choć nie identyczny) przekaz dla płci bezlaskowej:
Poznań (zdjęcie popełniła i była łaskawa podesłać Magda L.)

Nawiasem mówiąc, kto do diaska finansował te nieprzekonujące szablony o alkoholu?

23 lut 2013

StreetArt Paris


Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią z Facebooka, wrzucam dziś porcję streetartu z Paryża. Wszystkie zdjęcia pochodzą z obszernych zbiorów Patrycji, która (w końcu!) odpala właśnie swój projekt: http://paristreetart.blogspot.fr/.

Poniżej zapowiedź klimatów, jakich można się spodziewać:










Mój faworyt w kategorii "idealna kompozycja":

Mój faworyt w kategorii "aaaaaww":

14 lut 2013

Kocham cię, miasto moje


Należy to powiedzieć: z okazji Walentynek i bez okazji: kocham cię, miasto, kocham cię blogasku i kocham Was, którzy tu wchodzicie - bez względu na częstotliwość. Ulice powiedziały już wiele o miłości, ale ten temat nie umiera nigdy. Zamiast marudzić, że Walentynki są przereklamowane i komercyjne, sprzedajcie miłosne wyznanie komuś bliskiemu: rodzicom, rodzeństwu, dziadkom, zwierzątku domowemu, pierdolniętym przyjaciołom - na bank macie takiego kogoś, tak jak Knedlik ma Kluskę.
Szczecin, Przestrzenna (zdjęcie przysłał Szelest wieki temu)

Miłość w tym roku jest bardzo gastronomiczna:
Szczecin, tyły Społemu na Reymonta (zdjęcie moje)

Jeżeli - smutnym zrządzeniem losu - w Waszych życiach brakuje realnych obiektów miłych emocji, możecie wyznać uczucia bytowi ulotnemu:
Goleniów (foto od Adama, co pił piwo w Szmacie i mailował)
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

12 lut 2013

Ulice Berlina


Dla odmiany od publikowanych tu zazwyczaj mądrości ściennych, kilka ładnych obrazków. Obserwowali, fotografowali i przysłali: Anka&Robe. Kolejność losowa.

 Berlin, miasto kebabów...



A tu co mamy? Coś jakby żaba, ale jednak nie, bo nie ma kończyn (no, prawie), za to wyposażono ją w skrzydła i ucho z penisa. No nie wiem.

Biały miś jest symbolem Berlina.

10 lut 2013

Polowanie na Mykerinosa


Wczorajsze tajemnice Gdańska pozostają nierozwiązane. Duch Mykerinosa krąży po Trójmieście, grzechocząc kośćmi, przenikając myśli żywych... i rysunkowych.
Zdjęcie z Gdańska & przerażona i zasmucona  (utratą kości Mykerinosa? hmm?) twarz: Krik (love). Krik mówi, że "nic nie wie o tych kościach". Wierzymy na słowo.
Bonusowo zbliżenie na wyrazy uznania od wiernych fanów, zamieszczone na pracy artysty (jak już takie metody stosujemy, to ja bym się domalowała u Vincenta, z dużą ilością buziaczków):
Krótko mówiąc: miliony serduszek w stronę Krika za super robotę i milion znaków zapytania w stronę tajemnicy egipskiego władcy (podoba mi się wątek zrozpaczonych archeologów, wysnuty w komentarzach pod poprzednim postem).