mój ukochany różowawy puścił smród spalenizny z gniazda zasilacza, w związku z czym folder z fotkami stał się nieosiągalny. sytuację niespodziewanie ratuje
Marcin vel Broda zdjęciem z ul. Stawki z Warszawy:

wrzut ów ma wszystko, co kocham: dialog społeczny na ścianie i pozornie pospolite obelgi podkręcone o uroczy akcent zdrobnień. gracias, Broda!
3 komci:
Jak subtelnie, jak uroczo, jakby dwa gruchające gołąbki się droczyły ze sobą :]
bez kitu, jak rozmowa kochanków :)
na tym zdjęciu aż widzę poświatę dobrej energii
Prześlij komentarz