23 mar 2015

Wojny miejskie - kwadryptyk niebuszewski


Szczecińskie Niebuszewo (nazywane pieszczotliwie "Niebkiem"), obrosło mitem najbardziej niebezpiecznej dzielnicy w mieście (krótki research mówi, że według statystyk policyjnych Śródmieście jest gorsze). Wiadomo, że przy odpowiednim splocie okoliczności i przypadków, w zęby można dostać wszędzie. Potrafię wymienić gorsze miejsca. Znam mieszkańców Niebuszewa, którzy zarzekają się, że jest spoko i nigdy nic złego ich w tej okolicy nie spotkało. Wierzę, ale jest coś takiego w tych brudnych kamienicach i twarzach mijanych ludzi, co budzi we mnie głęboki niepokój.
A może to nie budynki i nie ludzie, tylko to rzucane od niechcenia, co którąś przecznicę, "Niebko terror". To trochę tak, jak z tymi billboardami Pogoni Szczecin. "To my panujemy nad tym miastem". Niby nic, ale gdzieś pod powierzchnią czai się groźba.

Szczecin, ul. Kołłątaja // foto: madam z.


W grudniu zaczęłam bywać na Niebuszewie prawie codziennie. To był moment najbardziej parszywej, przygnębiającej pogody i najintensywniejszy okres w mojej branży zarobkowej. Lądowałam na rondzie Giedroycia niedospana, zmarznięta, zmęczona, z lekkim stanem depresyjnym. Wlokłam się przez zamgloną szarość, nienawidziłam swojego życia, mijałam ludzi, o twarzach alkoholików, jednym uchem słuchałam kłótni, a na słodki finał spaceru dostawałam po głowie wiaduktem nad Warcisława i przypomnieniem, że Niebuszewo kiedyś mnie dopadnie.

22 grudnia 2014 wszystko się zmieniło, bo w nocy ktoś wszedł na wiadukt z puszką czarnej farby i zaczęły się przepychanki.

Szczecin, ul. Warcisława I // foto: madam z.

Moja stała trasa cały czas budzi głównie przygnębienie i grozę. Zwłaszcza teraz, kiedy codziennie depczę po śladach krwi na chodniku.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika madam z. (@_madam_z_)

Ale zbliżając się rano do wiaduktu zawsze czuję lekką ekscytację, jak dziecko przed urodzinami. Czy miasto zrobi mi prezent? Czy będzie kolejna warstwa farby?

Czasem, czując zew przygody, zbaczam też z utartych ścieżek i odkrywam na Niebuszewie miejsca, które w odpowiednim świetle wyglądają - bez kitu - ładnie i nawet trochę magicznie (polecam stanąć na szczycie Krasińskiego, kiedy zachodzi słońce - z nieznanych przyczyn pomyślałam o Pradze). To ten moment, kiedy  patrzysz na miasto oczami turysty, który szwęda się bez celu i pojęcia o tym, gdzie lepiej się nie zapuszczać. Niebko. Error.

1 komentarz:

  1. Nie trzeba długo czytać, żeby móc powiedzieć, że autor bloga ma bardzo konstruktywne myślenie - polecam!

    OdpowiedzUsuń